Rano w skrzynce czeka mail. Klient pisze, że paczka dotarła uszkodzona, a zdjęcia i nagranie wrzucił pod link. Kiedyś kliknąłbym od razu. Dziś najpierw sprawdzam cztery rzeczy: pełny adres nadawcy, numer zamówienia, rozszerzenie pliku i to, czy dokument nie każe czegoś włączać.
Powód jest prosty. CERT Polska ostrzega przed kampanią, w której oszuści podszywają się pod kupujących składających reklamację. Obiecane „dowody” to w rzeczywistości plik powiązany z rodziną złośliwego oprogramowania Purerat. Podobne ataki notowano wcześniej w Japonii, gdzie takie oprogramowanie służyło m.in. do zdalnego dostępu do systemu i przechwytywania danych.
Czego potrzebujesz, zanim klikniesz
Nie trzeba żadnych specjalnych programów. Wystarczy to, co masz pod ręką w sklepie albo w firmie.
- Dostęp do bazy klientów lub listy zamówień, żeby porównać dane z maila.
- Możliwość podejrzenia pełnego adresu e-mail nadawcy, a nie tylko wyświetlanej nazwy.
- Widoczne rozszerzenia plików, czyli część nazwy po ostatniej kropce.
- Znany numer telefonu do klienta, zapisany wcześniej w danych zamówienia.
Jak sprawdzić podejrzaną reklamację krok po kroku?
- Sprawdź pełny adres nadawcy. W polu z nazwą oszust może wpisać cokolwiek: imię i nazwisko klienta, nazwę firmy, nawet nazwę banku. W wielu programach pocztowych prawdziwy adres zobaczysz dopiero po kliknięciu w nazwę lub najechaniu na nią kursorem. Porównaj go z adresem zapisanym w bazie klientów.
- Zweryfikuj numer zamówienia. CERT Polska zaleca sprawdzenie, czy podany numer w ogóle istnieje i czy pasuje do tej osoby. Brak numeru, numer obcy albo dotyczący innego klienta to sygnał, że ktoś się podszywa.
- Spójrz na rozszerzenie pliku. Zdjęcia i wideo nie powinny przychodzić jako .exe czy .js. Także archiwa .rar i .zip mogą oznaczać, że w środku jest coś innego niż obiecane fotografie. Szczególnie podejrzane jest archiwum zabezpieczone hasłem podanym w treści maila. Każdy, kto widzi wiadomość, widzi też hasło, więc takie szyfrowanie nie chroni danych. Utrudnia za to filtrom pocztowym sprawdzenie zawartości.
- Obserwuj, o co prosi plik. Jeśli system wyświetla ostrzeżenie przed uruchomieniem, nie wybieraj opcji „Uruchom mimo to”. Jeśli dokument Worda lub Excela każe kliknąć „Włącz zawartość”, żeby pokazać treść, zamknij go. Ten przycisk może uruchomić makra, którymi oszuści instalują złośliwe programy.
- Zgłoś podejrzaną wiadomość. Gdy któryś z punktów się nie zgadza, nie otwieraj załącznika i nie uruchamiaj żadnych plików. Incydent zgłosisz przez formularz na stronie incydent.cert.pl albo w usłudze „Bezpiecznie w sieci” w aplikacji mObywatel.
Sam zauważyłem, że najwięcej mówi pośpiech w treści. Fałszywa reklamacja zwykle naciska, żeby obejrzeć „dowody” natychmiast. Prawdziwy klient poczeka, aż sprawdzisz jego zamówienie.
Masz wątpliwości? Zadzwoń, zamiast odpisywać
Odpowiedź na podejrzanego maila trafi prosto do oszusta, który chętnie potwierdzi, że wszystko jest w porządku. Dlatego w razie wątpliwości dzwonię. Korzystam z numeru, który mam zapisany w danych zamówienia, nigdy z tego podanego w podejrzanej wiadomości.
Krótki telefon do klienta szybko pokaże, czy naprawdę wysłał reklamację i czy paczka faktycznie dotarła uszkodzona. Prawdziwy kupujący bez problemu potwierdzi numer zamówienia i opisze, co się stało.