Ktoś przy kasie podsuwa ci telefon z mDowodem i zapewnia, że ma 18 lat? Nie oceniaj ekranu, tylko poproś o kod QR. Podróbkę aplikacji mObywatel kupuje się w sieci za kilka złotych. Prawdziwość dokumentu potwierdza dopiero zeskanowany kod albo sześć cyfr wpisanych w weryfikatorze.
Sprawdzenie mDowodu krok po kroku
Najpewniejszą metodą, rekomendowaną przez Ministerstwo Cyfryzacji, jest weryfikacja kodem QR. Nie oceniasz wtedy wyglądu dokumentu. Dostajesz dane, które przeszły przez system, a nie to, co ktoś sobie wyświetlił. Cała procedura wygląda tak:
- Osoba, która okazuje dokument, otwiera mObywatela i wybiera opcję „Kod QR”, a potem „Pokaż kod QR”.
- Ty skanujesz ten kod albo przepisujesz sześciocyfrowy numer.
- Właściciel dokumentu zatwierdza udostępnienie danych.
- Na twoim ekranie pojawiają się informacje potwierdzające tożsamość i wiek.
Nie masz pod ręką aplikacji? Z pomocą przychodzi oficjalna strona weryfikator.mobywatel.gov.pl. Do jej otwarcia wystarczy przeglądarka w telefonie.
Czemu sam ekran telefonu niczego nie dowodzi?
Fałszywy mDowód to zwykle aplikacja albo widok, który tylko udaje oficjalny dokument. Takie podróbki bywają sprzedawane jako „dowód kolekcjonerski” i kosztują kilka lub kilkanaście złotych. Na pierwszy rzut oka trudno je odróżnić od oryginału, zwłaszcza gdy za klientem stoi kolejka.
Tak samo zawodzi zrzut ekranu. Spreparowany obraz może mieć każdą ikonę i każdy kolor na swoim miejscu, a dane i tak są wymyślone. Prawdziwego dokumentu nie rozpoznasz po tym, że ładnie wygląda.
Druga pułapka dotyczy samej aplikacji. To, że ktoś ma w telefonie mObywatela, nie oznacza jeszcze pełnoletności. Osoby poniżej 18. roku życia mogą korzystać z mObywatela Junior, więc znajoma ikona na ekranie niczego nie przesądza.
Warto o tym pamiętać, bo od 14 lipca 2023 r. mDowód jest w Polsce pełnoprawnym dokumentem. W wielu sytuacjach zastępuje plastikowy dowód osobisty, choć nie we wszystkich, na przykład nie przy przekraczaniu granicy. Im częściej ludzie go okazują, tym łatwiej wcisnąć komuś podróbkę.
A jeśli podróbka też pokazuje kod QR?
Sprzedawcy fałszywek reklamują nowsze wersje, które rzekomo mają działający kod QR. Nie udało się potwierdzić, czy taki kod naprawdę przechodzi prawidłową weryfikację. Dlatego liczy się jedna zasada: dane muszą pojawić się na twoim ekranie, w twojej aplikacji albo na stronie weryfikatora.
Kod, który tylko widnieje na telefonie klienta, nic nie znaczy, dopóki go nie zeskanujesz. Jeśli ktoś odmawia, tłumaczy, że kod się nie generuje, albo pokazuje wyłącznie ekran z danymi, traktuj to tak, jakby dokumentu w ogóle nie okazał. Sam przy sprzedaży alkoholu nie zaryzykowałbym inaczej.
Co grozi obu stronom
Podrabianie dokumentu albo posługiwanie się podróbką jak autentykiem podpada pod art. 270 § 1 Kodeksu karnego. Przepis przewiduje od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. W przypadku mniejszej wagi w grę wchodzi łagodniejsza odpowiedzialność z art. 270 § 2a. Wiele zależy od okoliczności i charakteru podróbki, ale nieletni nie powinni zakładać, że skończy się bez konsekwencji.
Kłopot może mieć też sprzedawca, nawet jeśli dał się nabrać na przekonujący ekran. Sprzedaż alkoholu osobie poniżej 18 lat jest zabroniona, a grozi za nią grzywna i cofnięcie zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Zeskanowanie kodu zajmuje chwilę i chroni przede wszystkim tego, kto stoi za ladą.