Znicze w podejrzanie niskiej cenie, ładne zdjęcia i same zachwyty w opiniach? Zanim przed 1 listopada klikniesz „zapłać”, sprawdź ten sklep poza jego stroną. CERT Polska ostrzega, że opinie na fałszywych witrynach ze zniczami bywają częścią oszustwa. Podejrzany adres zgłosisz w mObywatelu, w usłudze „Bezpiecznie w sieci”.
Jak wygląda pułapka ze zniczami
Do CERT Polska trafiają zgłoszenia o stronach, które na pierwszy rzut oka niczym nie różnią się od zwykłego sklepu internetowego. Mają szeroki wybór zniczy, wkładów i dekoracji nagrobnych, dopracowane zdjęcia, promocje i komentarze zadowolonych klientów. Te komentarze też mogą być spreparowane, żeby uśpić czujność kupującego.
Prawdziwy cel widać dopiero przy finalizacji zamówienia. Formularz niby pyta o dane odbiorcy, a w praktyce zbiera dane osobowe, dane kart płatniczych, a czasem nawet login i hasło do bankowości elektronicznej. Po zatwierdzeniu płatności pieniądze przepadają, a paczka nigdy nie wyjeżdża, bo żadnej sprzedaży nie było.
Strata na zniczach to dopiero początek. Według CERT Polska przejęte dane mogą posłużyć do nieuprawnionych transakcji, przejęcia dostępu do konta albo kolejnych prób wyłudzenia.
Najpierw cena, potem sprzedawca
Zanim cokolwiek wpiszę w formularz, otwieram w drugiej karcie kilka innych sklepów z podobnym asortymentem. Jeśli komplet zniczy w jednym miejscu kosztuje wyraźnie mniej niż wszędzie indziej, traktuję to jako sygnał ostrzegawczy, a nie okazję. Profesjonalny wygląd strony niczego tu nie zmienia, bo oszuści potrafią zadbać o zdjęcia i grafiki.
Drugi krok to zakładki, do których mało kto zagląda:
- dane sprzedawcy, czyli kto stoi za sklepem i gdzie ma siedzibę,
- regulamin, który powinien opisywać zasady zamówień, dostawy i zwrotów,
- formy kontaktu, żeby w razie problemu dało się realnie dotrzeć do sprzedawcy.
Jeśli którejś z tych rzeczy brakuje albo wygląda na wklejoną na szybko, zamykam kartę i szukam dalej.
Dlaczego opinie sprawdzam poza stroną sklepu?
Ten krok uważam za najważniejszy. Komentarze widoczne na stronie sklepu kontroluje ten, kto ją postawił, więc przy oszustwie mogą być po prostu jego elementem. CERT Polska radzi szukać opinii w niezależnych źródłach, a nie wyłącznie na stronie sprzedawcy.
W praktyce wpisuję nazwę sklepu i jego adres w wyszukiwarkę i sprawdzam, co piszą o nim ludzie gdzie indziej. Brak jakichkolwiek śladów poza samą witryną też jest dla mnie informacją. Sklep, który u siebie ma same zachwyty, a w sieci nikt o nim nie słyszał, nie dostaje ode mnie danych karty.
Reklama znanego sklepu? Adres wpisuję sam
Najłatwiej dać się złapać, gdy promocja wyskakuje w reklamie sklepu, który dobrze znamy. Wtedy nie klikam w reklamę. Sam wyszukuję adres serwisu, wchodzę na niego i sprawdzam, czy ta oferta naprawdę tam obowiązuje. Jeśli jej nie ma, reklama prowadziła gdzie indziej, niż obiecywała.
Przy okazji pilnuję jednej rzeczy w samym formularzu zamówienia. Do kupienia zniczy sklep nie potrzebuje mojego loginu i hasła do banku, więc jeśli jego formularz o nie prosi, przerywam zakupy bez względu na to, jak dobrze wszystko wcześniej wyglądało.
Gdzie zgłosić podejrzaną stronę
Gdy trafiam na sklep, który nie przechodzi tych kroków, nie zostawiam sprawy. Podejrzane strony i wiadomości można zgłosić do CERT Polska przez incydent.cert.pl albo w aplikacji mObywatel, w usłudze „Bezpiecznie w sieci”. Takie zgłoszenie może uchronić kogoś, kto przed Wszystkimi Świętymi też szuka tanich zniczy.